Ach... Co za miłość mi z nieba spadła
I rozświetliła cały mój świat
I moje serce co ludziom umyka
Bo oni serca lube inne mają
Ta miłość rozświetla serce
I to światło nas umacnia srodze
Byśmy się nie poddali nigdy
Nawet gdy serce boleśnie cierpi
V.Komuna
niedziela, 8 marca 2015
wtorek, 3 marca 2015
Inspiracja
Jesteś moją inspiracją.
Ona oblewa moje serce słowami
Bym ja przelała je na kartkę
I dzieliła się nimi ze światem
A ty? Wierzysz?
Wierzyć, nie wierzyć
Jedni mówią wierzyć
I ta wiara niby dobra
Inni mówią nie wierzyć
Bo na wierze można się przejechać
Wierzyć, nie wierzyć
Niby wierzyć
Taka tradycja
Niby nie wierzyć
Ludzie wiarę zmieniają
Wierzyć, nie wierzyć
Moda na wiarę
Doprawdy
Moda na niewiarę
Uwierzę
Wierzyć, nie wierzyć
Jeśli nie wierzyć
To co zrobią wierzący?
Jeśli wierzyć
To co zrobią niewierzący?
Wierzyć, nie wierzyć
Ludzie to jednak dziwni są
Niby nie wierzyć
Niby wierzyć
Wierzyć, nie wierzyć…
NISZCZYSZ MNIE
Niszczysz mnie
Nie widzisz tego?
Schowaj mnie.
Zostaw w spokoju…
Boję się Ciebie!
Stałeś się wulkanem agresji
Dlaczego?
Tak niedawno byliśmy szczęśliwi…
Zniszczyłeś to!
Nie widzisz tego?
Jest mi cholernie przykro…
Odpuszczę Ci przeszłość.
Ale ty odpuść mi.
Już tego nie wytrzymam…
Wyjdź!
Zostaw mnie samą
Chcesz mojej śmierci?
Niedługo może twoje życzenie się spełni
Odejdź… Proszę…
Wiersz #1
Ciągle mam inaczej.
Wiem ze mnie nie kochał
nie kocha i nie pokocha ale ja wciąż się łudzę.
Wciąż mam te beznadziejna nadzieje.
Z moich oczu
płynie ciągle ta sama łza.
Ból.
Tak. Odczuwam
go.
Szczególnie nocami kiedy dopadają mnie wspomnienia.
W kościele kiedy muszę do niego podejść.
Amen.
Już się przyzwyczaiłam do tej pustki w sercu.
Na pewno? Sądzę ze tak.
Ciągle jednak
mylę się na nowo.
Jak to robie? Nie wiem...
Jego widok... Tego się nie da opisać.
Stokroć piękniejszy niż najlepszy diament.
Tak ckliwa rzucam sobie wyzwanie by nie płakać.
Nie w szkole.
Nie w domu.
Nie z przyjaciółką.
Nie z rodziną.
To wieczorami
pękam.
Jak wodospad
oblewam łoże cierpienia.
Ubolewam nad sobą.
Życie cieknie mi przez palce.
Ciągle krążę po tej samej orbicie.
Ciągle obok tej samej gwiazdy.
Zawszę wracam.
Nigdy nie zostawiam go samego.
Boję się strasznie ze znajdzie inną.
Ładniejsza.
Inteligentniejszą.
Ale mam nadzieje.
Ta nadzieja mnie zgubi.
Widzę to...
Na pewno kiedyś się poddam.
Przez ten czas
jednak pocierpię.
Wyjdzie mi to na dobre.
Przyjdzie piękniejszy.
I znów zatoczę
to samo bzdurne koło.
Taka już jestem.
Tak już mam.
Ciągle wracam jak jakiś zaprogramowany robot.
Tryb płaczu czas zacząć
Subskrybuj:
Posty (Atom)








